Islam dla Polski (diss na chrześcijan)

1. Dzisiaj Polska jest pogańska, ale my ją odzyskamy,
Bo kobiety bez czadoru to są kurwy, a nie damy;
Bo ratunkiem od zagłady jest Koranu przyjąć słowa.
Z Giaurów oczyszczona będzie muzułmańska Polska nowa.
Nie ma dla was tutaj miejsca, Chrześcijanie oraz Żydzi;
Wy jesteście poganami — Allah tylko się was brzydzi,
Więc jeżeli nie przyjmiecie dzisiaj nauk Mahometa,
Nie będziemy mieć litości: pójdzie w ruch kwas i maczeta.
Nie dacie rady, Polska wielka, Polska biała,
Posłuchaj mnie suko, jeszcze będziesz głośno łkała.
To początek nowej ery; już nie macie Sobieskiego.
Zagłada wszystkich polskich świń narodu bluźnierczego.
Możesz biec, możesz błagać, lecz i tak nie dasz rady;
Przyjmij Koran, słowo święte, to unikniesz zwady.
To jedyna słuszna droga; alternatyw tutaj nie ma.
Śmierć wszystkim niewiernym, których nosi Ziemia.

2. Wjeżdżam na bit, jak do Mekki wędrowiec;
Urządzę na nim rzeźnię chrześcijańskich owiec.
Techniczne plaskuny na katolskie mordy:
Tak się robi tłuste dissy na pogańskie hordy.
Święty Koran, jeden prorok, jedna wiara, jeden Bóg,
Eksplozje na ulicach — nie da ci zasnąć huk.
Tak szesnastka rozkminiona, niczym wersy z księgi świętej.
Żydki oraz Chrześcijanie — kurwy, chuje pierdolnięte.
Ruchamy wasze żony, po czym nawijamy bragę.
Polskie kurwy mają mokro na myśl o arabskiej knadze.
Zazdrościcie nam bogactwa oraz wspaniałej kultury;
Cały Bliski Wschód jest godny; Polaczki to wsiury.
Szahada, Salat, Zakat, Saum, Hadżdż:
Niewiernym skurwysynom pięć filarów prosto w twarz.
Pogańskie ścierwo, gorsze od najtańszej ladacznicy,
Jeszcze kurwy się spotkamy, gdy wybuchnę na ulicy.

3. Wy niewierne skurwysyny, macie naszą krew na rękach,
Lecz szykujcie swe dziewczyny, bo nadchodzi w końcu zemsta.
Czym prędzej zmieńcie wiarę i Szahadę wypowiedzcie,
Bo wybijać was za karę mamy w końcu zamiar wreszcie.
Kres degregolandzie [sic] skutecznie postawimy;
Pijaństwo i zepsucie wszyscy razem potępimy.
Zielony Półksiężyc oraz muzułmański raj:
Przed Mahometem wkrótce klęknie katolicki kraj.
Słuchajcie się wołania serc Bliskiego Wschodu;
Zbliża się nieubłaganie koniec kultury Zachodu.
Gdyby Pan Bóg istniał, zabiłby mnie po tych słowach;
Tymczasem coraz lepiej ma się tylko moja mowa.
Polska nowa lepszą będzie bez białego ścierwa,
A dla was może kiedyś otworzymy rezerwat.
ONR-ku pierdolony, możesz sobie krzyczeć w necie,
A przychodzisz wystraszony obok mnie ty przecież.

‹ back to Pauline’s lyrics collection